piątek, 18 października 2013

#3 Marcel cz.3.



            Zniknął nim zdążyłam cokolwiek zrobić. Tak po prostu. Pocałował mnie i uciekł, a ja poczułam, że… że zaczyna mi na nim zależeć. Rozmawiać zaczęliśmy normalnie jakieś dwa dni temu, a już mnie zafascynował. Tylko czemu uciekł.? Zrobiłam mu coś.? Opadłam zrezygnowana na sofę. To pytanie nie dawało mi spokoju.
*** poniedziałek
            Dziś wstałam wyjątkowo wcześnie. Musiałam jak najszybciej znaleźć się w szkole i spytać go dlaczego uciekł, ale jak ja to zrobię. Każdy patrzy na mnie jak tylko przekroczę próg szkoły. Gdybym z nim rozmawiała zostałabym wyśmiana przez wszystkich. Ja nawet nie wiem czy coś do niego czuję. Jeśli to tylko zauroczenie to nie warto. Pamiętam jak zakochałam się w nim w podstawówce. Nikt o niczym nie wiedział, a później jakoś o tym zapomniałam, ale nie wiedziałam czy na pewno. Teraz… to chyba wróciło. Nawet jeśli mnie wyśmieją to co. Warto, no nie.? Weszłam do znienawidzonego mi budynku. Od razu odszukałam go wzrokiem. Stał na podwórku szkolnym. Pod tym dużym klonowym drzewem. Czytał jakąś książkę.
            Ruszyłam w jego stronę. Niestety drogę zagrodzili mi moi przyjaciele. Alex, Peter, Tom i Eva. Wyrośli jak z pod ziemi. Nie byłam teraz w nastroju. Śpieszyło mi się. Nerwowo rozglądałam się w poszukiwaniu Marcela. Nadal był w tym samym miejscu. Błagam żeby nigdzie nie szedł.
-I jak tam lekcje z Marcelkiem.? –spytał Tom, chyba próbował być zabawny
Alex, Peter i Eva zaśmiali się cicho pod nosem. Brawo , kolejne głupie żarty, które ograniczają się tylko do tekstów „Jesteś głupi” lub „Śmierdzisz” Ten sam poziom inteligencji.
-Świetnie –odpowiedziałam zgodnie z prawdą.
-Zrobiliście zadanie domowe.? –zachichotała Alex.
-Tak, w piątek zostałam u niego na kolacji, nazajutrz przyszedł do mnie, pouczyliśmy się algebry i zjedliśmy babeczki.
-Tak, a później mała powtórka z anatomii. –roześmiał się wesoło Peter.
            Nie chciałam słuchać ich głupich żartów. Były na poziomie podstawówki. Z resztą jak najszybciej musiałam porozmawiać z Marcelem. Podeszłam do niego i stuknęłam dwukrotnie w ramię.
-H-hej. –przywitał się nieśmiało.
-Hej. –odpowiedziałam równie zdenerwowana co on. Chyba pierwszy raz rozmawiam z nim normalnie w szkole. –Posłuchaj, ja muszę wiedzieć dlaczego ty wtedy uciekłeś.?
Chłopak zamknął książkę i odwrócił wzrok. Widziałam w jego oczach malutkie łezki, które zbierały się w kącikach. Było mu ciężko, ale dlaczego.? Co poszło nie tak.? Nic mu przecież nie zrobiłam, a może on tego nie chciał.
-Ale nie będziesz się ze mnie śmiała.? –spytał, a po jego policzku spłynęła pojedyncza łza.
Otarłam ją dłonią, a on zaczął nerwowo bawić się palcami u rąk jakby były najciekawszą rzeczą na świecie. Nie wiedziałam czego się spodziewać. On cały czas milczał.
-Marcel, powiedz. Ja obiecuję nie będę się śmiać.
Spojrzał na mnie swoimi zaszklonymi oczami. Zrobiło mi się go tak momentalnie żal.
-Bo ty mi się podobasz. Bardzo. Zakochałem się tobie. –zaczął, ale ja nadal nie widziałam w tym sensu. To akie złe, ze trzeba płakać. – Myślałem, że tego nie chcesz, że będziesz się potem wstydzić, więc wolałem sobie iść.
Kolejne kropelki jego słonych łez spadły na ziemię. Nie wierzyłam w to co słyszę. Zakochał się we mnie, więc Alex miała rację. On mnie kochał i to od dawna.
            Nie wiedziałam jak się zachować, ale skoro znam całą prawdę nie mogę go tak odrzucić. W końcu też coś do niego czuję. To co pomyślą sobie moi przyjaciele to teraz jest nic nie wartę. Jeśli naprawdę mogę im ufać zrozumieją. Jeśli nie, to dziękuje po lewej są drzwi.
-Marcel…
-Przepraszam. –przerwał mi ocierając swoje oczy.
-Pocałujesz mnie.? –szepnęłam muskając wargą jego ucho.
Chciałam żeby to zrobił. Był dla mnie ważny. Najpewniej zaraz rozniosą się różne komentarze, ale ja mam to gdzieś i tak już jestem na straconej pozycji, bo z nim rozmawiam. W życiu są ważniejsze rzeczy niż popularność. To nie długo minie, a miłość.? Ona może zostać na zawszę
            Chłopak przez chwilę nie wiedział co zrobić. Uśmiechnęłam się do niego, a kącik jego ust uniósł się do góry. Zbliżył się do mnie, a jego usta naparły na moje. Był pewniejszy niż za pierwszym razem. W sobotę nie wiedział czy tego chce, a teraz ma stuprocentową pewność, że tak. Wplotłam palce w jego włosy i przyciągnęłam bliżej siebie pogłębiając tym samym pocałunek.
-O pan i pani Styles. – usłyszałam głośny śmiech Evy.
-No co ty. Pani i pani. –dodał zwijający się ze śmiechu Peter.
Marcel znów spuścił wzrok. Pewnie przejął się tym, że teraz cała szkoła będzie się śmiać. Wiedziałam, że nie chciał. Moi „przyjaciele” byli okropni. Teraz widziałam jaką krzywdę mu robiłam.
-I kto to mówi.? Koleś, który swój pierwszy raz przeżył z prostytutką.
-Ta, przynajmniej ja mam za sobą ten pierwszy raz.
-Czy ty w ogóle widzisz jak on wygląda.?! –oburzona Alex wskazała na Marcela.
-Widzę, jest śliczny. – odpowiedziałam splatając nasze dłonie.
-Śliczny.?! Dziewczyno on wygląda jak jakiś geek.
-Jesteście okropni.
-Przynajmniej nie wyglądamy jakby nas koza przeżuła. –zaśmiał się wyraźnie rozbawiony Tom
-Czy ty się słyszysz.?! Jak możesz mówić takie coś skoro sam wyglądasz jak po spotkaniu z pociągiem towarowym. Ludzie ogarnijcie się. W czym on jest od was gorszy.?! W tym, e nie musi się chować za toną tapety, że nie potrzebuje jakiś super ciuchów. Tom ty jesteś tylko jakimś pryszczatym bachorem, którego każdy lubi, bo ma kasę, Eva to ma na sobie chyba z tonę tapety, ale jej to i tak nie pomaga, Alex gdyby wyciągnęła te wkładki ze stanika była by płaska jak deska, a ty Peter.? Ściągnij te wszystkie łańcuchy fullcapa i pogadamy, bo naprawdę wyglądasz jak przeżuty żelek. Marcel przynajmniej nie musi udawać, że jest niewiadomo jaki świetny, bo sam w sobie jest wyjątkowy.
            Miałam ich szczerze dość. W końcu dowiedzieli się co o nich myślę, no i dobrze. Miny im zrzedły. Pociągnęłam Marcela w stronę szkoły. Usiedliśmy na ławeczce pod klasą od matematyki.
-Dziękuje.
-Nie ma za co. –cmoknęłam go w policzek i wyciągnęłam jego ulubione babeczki. – Moja mama robiła specjalnie dla ciebie. Powiedziała, ze musi cię poznać.

1 komentarz:

  1. O jejku, jakie to urocze! Dobrze, że stanęła w obronie Marcela. <3

    OdpowiedzUsuń