środa, 9 października 2013

#1 Harry Styles cz.2

cz.1

          Wyjęłam z szafki książki potrzebne do kolejnej lekcji. Nie rozumiałam. Dlaczego podręcznik od matematyki musi być taki ciężki.?!  Chyba jest nauczyciel. To on ma nas uczyć, a nie jakaś papierowa cegła. Poprawiłam apaszkę pod którą chowałam różowy ślad pozostawiony po Harrym. Zamknęłam szafkę i podążyłam w stronę grupki moich znajomych. Jak zwykle siedzieli na ławeczce przy Sali 104. Usiadłam obok nich i włączyłam się do rozmowy. Mówili coś o nowym chłopaku Jenny, ale nie zwracałam na to uwagi. Oni bardzo lubili plotkować, a zwłaszcza Alvin. Nie wiem, może to przez to, że woli chłopców…? Nie wiem. Nie znam się na homoseksualistach, ale powiem jedno. Wybierają naprawdę fajną bieliznę. Dlatego to z nim chodzę na zakupy.
            Nagle zauważyłam, że zamilkli, a moje ciało pokrył spory cień. Odwróciłam się w tamtą stronę i przeklęłam w myślach. Chłopak dał do zrozumienia, że mamy odejść. Moja grupka jak i ja szybko wstała. Niestety Harry złapał mnie za rękę i pociągnął w dół tak, ze siedziałam obok niego. Odsunęłam się od Stylesa jednak ten z wielką siłą przyciągnął mnie do siebie ciągnąc za udo. Zabolało mnie to i sądząc po bólu stwierdzam, że jutro pojawią się w tamtym miejscu siniaki.
-Co ja ci powiedziałem.? –syknął cicho.
Sparaliżował mnie. Nie wiem czemu przestraszyłam się. Każdy się go bał, a ja już szczególnie. Zawsze próbowałam schodzić mu z drogi, a teraz on sam mi to uniemożliwił.
-Miałaś trzymać się reguł. –chłopak mocniej zacisnął dłoń na mojej nodze.
-Jakich reguł.? –z trudem wydukałam onieśmielona jego osobą
-Jesteś moja.- warknął
Spuściłam głowę. Przecież ja nie jestem rzeczą. On nie może mnie od tak mieć. To głupie i chore. Tylko jak mu o tym powiedzieć. Zabił by mnie za to. Jak teraz. Na pewno to planuje, a za co.? Za rozmowę z przyjaciółmi.
-Zrozumiałaś.?!
Nie odpowiedziałam. Nie byłam w stanie na żadną reakcję. Sparaliżowana zimnem jego spojrzenia nie potrafiłam się nawet ruszyć. Jego duża dłoń brutalnie wplotła się w moje włosy i przyciągnęła do siebie. Wpił się w moje usta. Przygryzł moją dolną wargę. Język Harryego, próbował dostać się do mojego wnętrza, jednak uniemożliwiałam mu to zaciskając wargi. Rozwarł je i szybko wtargnął do środka. Nie wiedziałam co się ze mną dzieje. Poczułam dreszcze przechodzące przez moje ciało. Nieśmiało zaczęłam odwzajemniać pocałunek. W najmniej spodziewanym momencie oderwał się od mnie.
-Grzeczna dziewczynka.
Wiedziałam, ze teraz cała szkoła patrzy się na mnie. Zaraz rozejdą się plotki. Nie będę mogła przejść przez korytarz nie słysząc ich szeptów. Bądź, co bądź, ale Harry był najpopularniejszym chłopakiem w szkole, a ja.? Ja byłam szarą myszką. Nikt nie był w stanie spamiętać mojego imienia. On tak po prostu odszedł zostawiając mnie oszołomioną. Na jego usta wkradł się cwaniacki uśmiech. Przeszedł przez korytarz, a ludzie omijali go tworząc przejście jak dla jakiejś gwiazdy. Był postrachem szkoły jak i głównym westchnieniem każdej dziewczyny. Był jak zwierze.
Otrząsnęłam się dopiero wtedy kiedy zabrzmiał dzwonek na lekcję. Zerwałam się z miejsca i wręcz pobiegłam do klasy. Resztę dnia spędziłam unikając jego wzroku. Nie było to łatwe. Czułam go. Wiedziałam jak przeszywa nim moje ciało. Kiedy się ruszyłam jego spojrzenie robiło to samo. Wędrowało za mną. Było jak cień, a one nigdy nie znikają. Czasami tylko ich nie widać.
***
            Szłam właśnie z moją paczką do kina. Cały czas nerwowo się oglądałam. Niby sprawa z Harrym była jakieś kilka godzin temu, ale nie mogłam o niej zapomnieć. Moi towarzysze również. Cały czas o tym mówili, ja jednak wolałam o tym zapomnieć. Gdyby tylko mi na to pozwolili. Mój rozum także nie chciał lub nie potrafił wymazać z pamięci tego incydentu. Prześladowała mnie myśl, że on zaraz się pojawi, że zaraz stanie przed mną.
-Lili. –usłyszałam nerwowy głos Alvina
-Tak.?
-Na jaki film idziemy.?
-Nie wiem. „Duma i uprzedzenie.”.?
-Jestem za. –zgodził się ze mną Alvin.
Diana przewróciła oczami. Nie lubiła takich filmów, ale ja owszem. Dobrze, ze Alvin miał takie samo zdanie co ja inaczej siedziałabym sama w Sali nie mając się do kogo odezwać. Ostatecznie ja i mój przyjaciel poszliśmy na ten właśnie film, a reszta grupy na jakąś komedie. Usiedliśmy w ostatnim rzędzie. Podałam Alvinowi popcorn, a sama napiłam się coli.
***
            Film był świetny. Bardzo mi się podobał. Dobrze, że był ze mną Alvin, bo nie miałaby komu go komentować. Sorki, taka jestem. Reszta paczki jeszcze siedziała w Sali 2. Postanowiliśmy na nich poczekać. Wyszliśmy na parking. Usiadłam na krawężniku, a za mną powtórzył to chłopak. Zostało nam trochę popcornu, więc mieliśmy, co jeść. Rozmawialiśmy na wiele tematów. Śmiałam się przy tym dość głośno, bo on wiedział jak mnie rozbawić.
Nagle usłyszałam dość głośne trzaśnięcie drzwiami od auta. Odwróciłam się w tamtym kierunku. Prawie o nim zapomniałam. Mógł się w ogóle nie pojawiać. Poderwałam się na równe nogi i szybkim krokiem ruszyłam przed siebie by uniknąć spotkania z nim. Alvin także wstał, ale on ruszył w jego kierunku. To nie mogło się dobrze skończyć. Do moich uszu dobiegły krzyki chłopaków. Przyśpieszyłam. Schowałam się pod rozłożystymi gałęziami płaczącej wierzby. Musiałam unormować oddech. Tu nie powinien mnie znaleźć. Gałęzie sięgały aż po ziemie, więc nikt mnie nie widział.
Poczułam jak ktoś podnosi mnie ku górze. Ustawił mnie na ziemi i przycisnął do drzewa. Widziałam gniew w jego oczach. One zaszły jakby mgłą. Harry przygryzł wewnętrzną część swojego policzka.
-Czego ty nie rozumiesz.? –odezwał się po paru minutach ciszy.
-Przecież to homoseksualista. –próbowałam się tłumaczyć.
Nawet nie wiem po co. Co ja miałam mu tłumaczyć, że spotkałam się z przyjacielem.? Nawet nie widziałam powodu dla, którego miałam to robić. Nie byłam jego, nie jestem jakąś rzeczą. Mimo to musiałam to robić. Za bardzo się bałam żeby mu się sprzeciwić.
-I co.? Podnieca cię to.? –warknął ochocąc kawałek.
Potarłam bolące mnie żebra. Za mocno mnie przycisnął. Bolało jak cholera. To wszystko potęgował chłód panujący wokoło. Dobrze, ze miałam grubą kurtkę inaczej byłoby gorzej.
-Spytałem o coś.? –wrzasnął podchodząc bliżej.
Jego ręka niebezpiecznie zacisnęła się na moim nadgarstku. Nasze nosy prawię się stykały. Poczułam gorący oddech na mojej twarzy. Dokładnie widziałam jak muska moją twarz dzięki parze. Jego źrenice powiększały się i zmniejszały. Loki opadły mu na czoło. Nie wiem czemu, ale miałam niezmierną ochotę żeby ich dotknąć. Stop.! On jest zły i tak cholernie seksowny… Boże, ja musze się w końcu ogarnąć z każdą sekundą coraz więcej widzę w nim czegoś co mi się podoba.
Wyciągnęłam rękę i poprawiłam mu grzywkę. On jednak złapał moją dłoń i przyparł ją do drzewa. Pisnęłam z bólu. On jednak nie odpuszczał. Chciał koniecznie znać odpowiedź na to pytanie.
-Podnieca cię to.? –krzyknął
-Nie. –odpowiedziałam cicho
-Powtórz. –zażądał
-Nie –ponowiłam odpowiedź tym razem głośniej.
Chłopak puścił mnie, ale jedna z jego dłoni nadal trzymała mnie za nadgarstek. Brutalnie pociągnął mnie w stronę parkingu. Harry otworzył mi drzwi od swojego auta, a ja potulnie wsiadłam do środka. Mimo iż między nami nic nie ma… czuję się jakbym naprawdę była jego. Jakby miał nad mną władze, jakby był moim panem. Curly ruszył z piskiem opon.
            Dojechaliśmy pod jego dom. Wysiadłam i razem z Harrym, raczej zostałam przez niego do tego zmuszona. Odkluczył drzwi  jednym zwinnym ruchem nadgarstka i wpuścił mnie do środka. Szybko zamknął dom i ściągnął buty jak i swój ciemny płaszcz. Zrobiłam to samo. Powiesiłam swoją kurtkę na wieszaku i zdjęłam buty.
-Idź na górę. –polecił mi chłopak –Do mnie do pokoju.
Zrozumiałam polecenie. Ruszyłam na górę w poszukiwaniu jego sypialni. Znalazłam ją po jakiś kilku minutach. Usiadłam na puchowym dywanie, bojąc się usiąść gdzie indziej. Na chłopaka czekałam z około 10min. Przyszedł do mnie z dwoma kubkami parującej cieczy. Postawił oba na szafkę nocną i rzucił mi jakąś ciemną koszulkę i ręcznik.
-Po co mi to.? –spytałam, ale nie otrzymałam odpowiedzi
On znów wyszedł, a po chwili usłyszałam dźwięk puszczanej wody. Musiałam trochę poczekać zanim znów go zobaczyłam. Pociągnął mnie za skrawek koszulki zmuszając żebym wstała.
-Do łazienki.
Ruszyłam do pomieszczenia, które bardzo dobrze znałam. W końcu bywałam tu nie raz. Położyłam rzeczy od Harryego na szafce. Chłopak podszedł do mnie i zaczął mi rozpinać moją różową koszule. Przestraszyłam się i odruchowo złapałam za jego ręce. Nie przerwał czynności. Jednym zwinnym ruchem strzepnął je ze mnie.  Dokończył to co zaczął i po chwili koszula zdobiła już jasne kafelki. Odpiął mi także spodnie, które po chwili opadły do kostek. Uniósł mnie i kopnął materiał gdzieś w kąt pomieszczenia. Odpiął mi stanik jedną ręką. Zakryłam się. Wstydziłam się jego wzroku. Jeśli chodzi o sex to robiłam to już. Dokładniej to z Alvinem. Zrobiliśmy to jak przyjaciele. Nic więcej.
Nie minęłam chwila, a ja byłam praktycznie naga. Moje policzki pokryły szkarłatne wypieki. Nawet nie wiem czemu mu na to pozwalałam. Mnie tu w ogóle nie powinno być. I nie w takiej chwili. Chłopak wziął mnie na ręce i włożył powoli do wanny. Kiedy poczułam gorącą wodę moje ciało przeszły przyjemne dreszcze. Czułam się wtedy jak pod tą wierzbą. Czy Harryego można porównać do gorącej wody.? Nie wiem. Był gorący, ale żeby woda… z tym mi się to kojarzyło. Moje ciało zanurzyło się prawie całe w gorącej wodzie wypełnionej eterycznymi olejkami i pianą.
Curly poparł się o umywalkę i patrzał na mnie. Nie wiedziałam, na co on czeka. Z każdą minutom czułam się coraz bardziej skrępowana. W skupieniu obserwowałam jak jego źrenice powiększają się i zmniejszają, co jakiś czas. Harry westchnął po chwili i odepchnął się od umywalki.
-Widzę, że trzeba ci pomóc. – uśmiechnął się cwaniacko i zaczął się rozbierać.
            Nie pomijałam żadnego szczegółu. Odrzucił koszulkę gdzieś w bok. Ukazał tym samym swoje tatuaże. Wiedziałam, ze je ma, ale, że aż tyle.? Odpiął guzik od swoich rurek i pociągnął je w dół, przez co opadły do kostek. Przez cienki materiał bokserek widać było rosnąca już erekcje. Odwróciłam wzrok by nie musieć na to patrzeć. Nie wytrzymałabym i po chwili zrobiłabym się cała czerwona. Chłopak wszedł do wanny i usiadł za mną.
            Szybkim ruchem odwrócił mnie twarzą do siebie. Podniósł mnie delikatnie i posadził na swoich kolanach. Odruchowo oplotłam mu nogi wokół bioder. Loczek chwycił jeden z żeli pod prysznic. O dziwo jego i nalał sobie trochę na ręce. Kolistymi ruchami zaczął namydlać moje ciało. Najpierw ramiona, dekolt i tak dalej. Czułam się co najmniej niekomfortowo, przecież ja go znam jakieś dwa dni. Niby w szkole widzieliśmy się nie raz, ale tak naprawdę to pierwsze słowo zamieniłam z nim właśnie jakieś dwa dni temu. Tylko dlaczego nie potrafiłam mu się sprzeciwić. On paraliżował mnie. Niszczył mój rozum.  Przy nim nie mogłam nic zrobić. To wszystko było takie toksyczne. On, jego dotyk, jego słowa…. Wszystko.
            Poczułam jego dotyk na wewnętrznej stronie ud. Harry cały czas obserwował moją reakcję. Wzięłam haust powietrza kiedy jeszcze bardziej zbliżył się do miejsca, w którym w ogóle go nie powinno być. To wszystko było takie sztuczne. Żadnych emocji. Byłam jak jego prywatna lalka. Nie umiałam się temu sprzeciwić choć w środku krzyczałam. Jego ciało uniosła się, a razem z nim ja. Postawił mnie na ziemi i chwycił ręcznik. Wytarł mnie i założył mi koszulkę, którą wcześniej przygotował.
-Do pokoju –rozkazał chłodnym tonem.
Zrobiłam co kazał.
            Usiadłam na swoim poprzednim miejscu. Hazz nie kazał na siebie czekać. Przyszedł ubrany jedynie w czarne bokserki. Chwycił mnie w talii i położył na łóżko. Usiadł koło mnie i podał mi kubek z letnią już herbatą. Upił łyk swojej. Cały czas dokładnie mi się przyglądał.
-Czemu tu jestem.? –spytałam w końcu
-Myślisz, ze teraz cię wypuszczę.? –warknął zabierając mi kubek z herbatą
-Ale jutro szkoła i…
-Nie obchodzi mnie to. –przerwał mi –Nie trzymałaś się zasad i teraz będzie kara. –uśmiechnął się cwaniacko. –Kładź się
Uniosłam pierzynę do góry i wsunęłam się pod nią najciszej jak umiałam. Nie chciałam go niepotrzebnie denerwować.
Jutro pewnie rodzice i tak zaczną mnie szukać. Alvin im wszystko opowie i… zaraz zaraz… co z Alvinem.?! Nawet nie sprawdziłam czy wszystko z nim dobrze. Miałam nadzieje, ze tak. Harry także przyszedł do mnie szybko i chyba nie zdążyłby go zabić, ale pobić..? Dać mu karę…? Chyba tak. Łóżko zaskrzypiało i opadło w dół pod ciężarem chłopaka. Przesunął mnie kawałek i usiadł na miejscu obok.
-Wiesz, ze rodzice będą mnie szukać, prawda.?
-Wiem. –oświadczył nie odrywając wzroku od swoich stóp. –Ale ty im powiesz, że jesteś u koleżanki.
-Skąd wiesz, że im to powiem.?
Loczek westchnął i spojrzał się na mnie.
-Chyba masz telefon. Zadzwonisz. Takie trudne.?
            Ostatnią nadzieją został Alvin. Jeśli jeszcze żyje opowie wszystko i jutro rano albo nawet za godzinkę mnie tu nie będzie. Jak na razie musiałam robić wszystko co każe mi Harry. Przyniósł mi telefon, a ja zadzwoniłam do taty. Uprzednio wszystko mi wytłumaczył. Oczywiście mogłam powiedzieć, gdzie jestem naprawdę, ale on by mnie chyba zabił.  Wytłumaczyłam tacie, ze zostałam u mojej przyjaciółki na noc, bo jej rodzice musieli pilnie jechać do jej dziadka. Zrozumiał.
-Brawo –chłopak uśmiechnął się cwaniacko i podał mi mój kubek z herbatą.
-Możesz wytłumaczyć mi zasady.? –zapytałam niewiele myśląc
            Wolałam je znać i się dostosować niż później płacić za to karą. Znów by mnie złapał i nie chciał wypuścić jak teraz. Najgorsze było to, ze ja nic nie wiedziałam o żadnych zasadach.
-Mówiłem ci już. Jesteś moja.
-Ale przecież ja nic nie zrobiłam. –próbowałam się tłumaczyć.
-A randka z tą jebaną wiewiórą.?!
-Przecież to homosek…
-A ty widocznie masz mokro na sam jego widok. –wrzasnął nie pozwalając mi dojść do słowa.- Podnieca cię to, lubisz myśleć jak on pieprzy się z innymi.? Przyznaj się ile razy chciałaś piszczeć za jego sprawą.?
Cholerny psychopata. Wyżywał się na mnie zwykłymi słowami. Niszczył mnie emocjonalnie, a ja nie potrafiłam zareagować.
-Nie. –odpowiedziała cicho nie chcąc by znów się zdenerwował.
-Co kurwa nie.? Myślisz, że jestem głupi.? –chłopak zbliżył się do mnie i przyciągnął za skrawek koszulki, którą aktualnie miałam na sobie. –Za chwilę będziesz miała dosyć pieprzenia na kilka lat. –syknął wprost w moje usta.



------>cz.3

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz