Wyjęłam z szafki książki potrzebne do kolejnej lekcji. Nie
rozumiałam. Dlaczego podręcznik od matematyki musi być taki ciężki.?! Chyba jest nauczyciel. To on ma nas uczyć, a
nie jakaś papierowa cegła. Poprawiłam apaszkę pod którą chowałam różowy ślad
pozostawiony po Harrym. Zamknęłam szafkę i podążyłam w stronę grupki moich
znajomych. Jak zwykle siedzieli na ławeczce przy Sali 104. Usiadłam obok nich i
włączyłam się do rozmowy. Mówili coś o nowym chłopaku Jenny, ale nie zwracałam
na to uwagi. Oni bardzo lubili plotkować, a zwłaszcza Alvin. Nie wiem, może to
przez to, że woli chłopców…? Nie wiem. Nie znam się na homoseksualistach, ale
powiem jedno. Wybierają naprawdę fajną bieliznę. Dlatego to z nim chodzę na
zakupy.
Nagle
zauważyłam, że zamilkli, a moje ciało pokrył spory cień. Odwróciłam się w tamtą
stronę i przeklęłam w myślach. Chłopak dał do zrozumienia, że mamy odejść. Moja
grupka jak i ja szybko wstała. Niestety Harry złapał mnie za rękę i pociągnął w
dół tak, ze siedziałam obok niego. Odsunęłam się od Stylesa jednak ten z wielką
siłą przyciągnął mnie do siebie ciągnąc za udo. Zabolało mnie to i sądząc po
bólu stwierdzam, że jutro pojawią się w tamtym miejscu siniaki.
-Co ja ci powiedziałem.? –syknął cicho.
Sparaliżował mnie. Nie wiem czemu
przestraszyłam się. Każdy się go bał, a ja już szczególnie. Zawsze próbowałam
schodzić mu z drogi, a teraz on sam mi to uniemożliwił.
-Miałaś trzymać się reguł. –chłopak mocniej zacisnął dłoń na
mojej nodze.
-Jakich reguł.? –z trudem wydukałam onieśmielona jego osobą
-Jesteś moja.- warknął
Spuściłam głowę. Przecież ja nie
jestem rzeczą. On nie może mnie od tak mieć. To głupie i chore. Tylko jak mu o
tym powiedzieć. Zabił by mnie za to. Jak teraz. Na pewno to planuje, a za co.?
Za rozmowę z przyjaciółmi.
-Zrozumiałaś.?!
Nie odpowiedziałam. Nie byłam w stanie na żadną reakcję. Sparaliżowana
zimnem jego spojrzenia nie potrafiłam się nawet ruszyć. Jego duża dłoń
brutalnie wplotła się w moje włosy i przyciągnęła do siebie. Wpił się w moje
usta. Przygryzł moją dolną wargę. Język Harryego, próbował dostać się do mojego
wnętrza, jednak uniemożliwiałam mu to zaciskając wargi. Rozwarł je i szybko
wtargnął do środka. Nie wiedziałam co się ze mną dzieje. Poczułam dreszcze
przechodzące przez moje ciało. Nieśmiało zaczęłam odwzajemniać pocałunek. W
najmniej spodziewanym momencie oderwał się od mnie.
-Grzeczna dziewczynka.
Wiedziałam, ze teraz cała szkoła
patrzy się na mnie. Zaraz rozejdą się plotki. Nie będę mogła przejść przez
korytarz nie słysząc ich szeptów. Bądź, co bądź, ale Harry był
najpopularniejszym chłopakiem w szkole, a ja.? Ja byłam szarą myszką. Nikt nie
był w stanie spamiętać mojego imienia. On tak po prostu odszedł zostawiając
mnie oszołomioną. Na jego usta wkradł się cwaniacki uśmiech. Przeszedł przez
korytarz, a ludzie omijali go tworząc przejście jak dla jakiejś gwiazdy. Był postrachem
szkoły jak i głównym westchnieniem każdej dziewczyny. Był jak zwierze.
Otrząsnęłam się dopiero wtedy
kiedy zabrzmiał dzwonek na lekcję. Zerwałam się z miejsca i wręcz pobiegłam do
klasy. Resztę dnia spędziłam unikając jego wzroku. Nie było to łatwe. Czułam
go. Wiedziałam jak przeszywa nim moje ciało. Kiedy się ruszyłam jego spojrzenie
robiło to samo. Wędrowało za mną. Było jak cień, a one nigdy nie znikają.
Czasami tylko ich nie widać.
***
Szłam
właśnie z moją paczką do kina. Cały czas nerwowo się oglądałam. Niby sprawa z
Harrym była jakieś kilka godzin temu, ale nie mogłam o niej zapomnieć. Moi
towarzysze również. Cały czas o tym mówili, ja jednak wolałam o tym zapomnieć.
Gdyby tylko mi na to pozwolili. Mój rozum także nie chciał lub nie potrafił
wymazać z pamięci tego incydentu. Prześladowała mnie myśl, że on zaraz się
pojawi, że zaraz stanie przed mną.
-Lili. –usłyszałam nerwowy głos Alvina
-Tak.?
-Na jaki film idziemy.?
-Nie wiem. „Duma i uprzedzenie.”.?
-Jestem za. –zgodził się ze mną Alvin.
Diana przewróciła oczami. Nie
lubiła takich filmów, ale ja owszem. Dobrze, ze Alvin miał takie samo zdanie co
ja inaczej siedziałabym sama w Sali nie mając się do kogo odezwać. Ostatecznie
ja i mój przyjaciel poszliśmy na ten właśnie film, a reszta grupy na jakąś
komedie. Usiedliśmy w ostatnim rzędzie. Podałam Alvinowi popcorn, a sama
napiłam się coli.
***
Film był
świetny. Bardzo mi się podobał. Dobrze, że był ze mną Alvin, bo nie miałaby
komu go komentować. Sorki, taka jestem. Reszta paczki jeszcze siedziała w Sali
2. Postanowiliśmy na nich poczekać. Wyszliśmy na parking. Usiadłam na
krawężniku, a za mną powtórzył to chłopak. Zostało nam trochę popcornu, więc
mieliśmy, co jeść. Rozmawialiśmy na wiele tematów. Śmiałam się przy tym dość
głośno, bo on wiedział jak mnie rozbawić.
Nagle usłyszałam dość głośne
trzaśnięcie drzwiami od auta. Odwróciłam się w tamtym kierunku. Prawie o nim
zapomniałam. Mógł się w ogóle nie pojawiać. Poderwałam się na równe nogi i
szybkim krokiem ruszyłam przed siebie by uniknąć spotkania z nim. Alvin także
wstał, ale on ruszył w jego kierunku. To nie mogło się dobrze skończyć. Do
moich uszu dobiegły krzyki chłopaków. Przyśpieszyłam. Schowałam się pod
rozłożystymi gałęziami płaczącej wierzby. Musiałam unormować oddech. Tu nie
powinien mnie znaleźć. Gałęzie sięgały aż po ziemie, więc nikt mnie nie
widział.
Poczułam jak ktoś podnosi mnie ku
górze. Ustawił mnie na ziemi i przycisnął do drzewa. Widziałam gniew w jego
oczach. One zaszły jakby mgłą. Harry przygryzł wewnętrzną część swojego
policzka.
-Czego ty nie rozumiesz.? –odezwał się po paru minutach
ciszy.
-Przecież to homoseksualista. –próbowałam się tłumaczyć.
Nawet nie wiem po co. Co ja miałam mu tłumaczyć, że
spotkałam się z przyjacielem.? Nawet nie widziałam powodu dla, którego miałam
to robić. Nie byłam jego, nie jestem jakąś rzeczą. Mimo to musiałam to robić.
Za bardzo się bałam żeby mu się sprzeciwić.
-I co.? Podnieca cię to.? –warknął ochocąc kawałek.
Potarłam bolące mnie żebra. Za mocno mnie przycisnął. Bolało
jak cholera. To wszystko potęgował chłód panujący wokoło. Dobrze, ze miałam
grubą kurtkę inaczej byłoby gorzej.
-Spytałem o coś.? –wrzasnął podchodząc bliżej.
Jego ręka niebezpiecznie
zacisnęła się na moim nadgarstku. Nasze nosy prawię się stykały. Poczułam
gorący oddech na mojej twarzy. Dokładnie widziałam jak muska moją twarz dzięki
parze. Jego źrenice powiększały się i zmniejszały. Loki opadły mu na czoło. Nie
wiem czemu, ale miałam niezmierną ochotę żeby ich dotknąć. Stop.! On jest zły i
tak cholernie seksowny… Boże, ja musze się w końcu ogarnąć z każdą sekundą
coraz więcej widzę w nim czegoś co mi się podoba.
Wyciągnęłam rękę i poprawiłam mu
grzywkę. On jednak złapał moją dłoń i przyparł ją do drzewa. Pisnęłam z bólu.
On jednak nie odpuszczał. Chciał koniecznie znać odpowiedź na to pytanie.
-Podnieca cię to.? –krzyknął
-Nie. –odpowiedziałam cicho
-Powtórz. –zażądał
-Nie –ponowiłam odpowiedź tym razem głośniej.
Chłopak puścił mnie, ale jedna z jego dłoni nadal trzymała
mnie za nadgarstek. Brutalnie pociągnął mnie w stronę parkingu. Harry otworzył
mi drzwi od swojego auta, a ja potulnie wsiadłam do środka. Mimo iż między nami
nic nie ma… czuję się jakbym naprawdę była jego. Jakby miał nad mną władze,
jakby był moim panem. Curly ruszył z piskiem opon.
Dojechaliśmy
pod jego dom. Wysiadłam i razem z Harrym, raczej zostałam przez niego do tego
zmuszona. Odkluczył drzwi jednym zwinnym
ruchem nadgarstka i wpuścił mnie do środka. Szybko zamknął dom i ściągnął buty
jak i swój ciemny płaszcz. Zrobiłam to samo. Powiesiłam swoją kurtkę na
wieszaku i zdjęłam buty.
-Idź na górę. –polecił mi chłopak –Do mnie do pokoju.
Zrozumiałam polecenie. Ruszyłam na górę w poszukiwaniu jego
sypialni. Znalazłam ją po jakiś kilku minutach. Usiadłam na puchowym dywanie,
bojąc się usiąść gdzie indziej. Na chłopaka czekałam z około 10min. Przyszedł
do mnie z dwoma kubkami parującej cieczy. Postawił oba na szafkę nocną i rzucił
mi jakąś ciemną koszulkę i ręcznik.
-Po co mi to.? –spytałam, ale nie otrzymałam odpowiedzi
On znów wyszedł, a po chwili usłyszałam dźwięk puszczanej
wody. Musiałam trochę poczekać zanim znów go zobaczyłam. Pociągnął mnie za
skrawek koszulki zmuszając żebym wstała.
-Do łazienki.
Ruszyłam do pomieszczenia, które
bardzo dobrze znałam. W końcu bywałam tu nie raz. Położyłam rzeczy od Harryego
na szafce. Chłopak podszedł do mnie i zaczął mi rozpinać moją różową koszule.
Przestraszyłam się i odruchowo złapałam za jego ręce. Nie przerwał czynności. Jednym
zwinnym ruchem strzepnął je ze mnie.
Dokończył to co zaczął i po chwili koszula zdobiła już jasne kafelki.
Odpiął mi także spodnie, które po chwili opadły do kostek. Uniósł mnie i kopnął
materiał gdzieś w kąt pomieszczenia. Odpiął mi stanik jedną ręką. Zakryłam się.
Wstydziłam się jego wzroku. Jeśli chodzi o sex to robiłam to już. Dokładniej to
z Alvinem. Zrobiliśmy to jak przyjaciele. Nic więcej.
Nie minęłam chwila, a ja byłam
praktycznie naga. Moje policzki pokryły szkarłatne wypieki. Nawet nie wiem
czemu mu na to pozwalałam. Mnie tu w ogóle nie powinno być. I nie w takiej
chwili. Chłopak wziął mnie na ręce i włożył powoli do wanny. Kiedy poczułam
gorącą wodę moje ciało przeszły przyjemne dreszcze. Czułam się wtedy jak pod tą
wierzbą. Czy Harryego można porównać do gorącej wody.? Nie wiem. Był gorący,
ale żeby woda… z tym mi się to kojarzyło. Moje ciało zanurzyło się prawie całe
w gorącej wodzie wypełnionej eterycznymi olejkami i pianą.
Curly poparł się o umywalkę i
patrzał na mnie. Nie wiedziałam, na co on czeka. Z każdą minutom czułam się
coraz bardziej skrępowana. W skupieniu obserwowałam jak jego źrenice
powiększają się i zmniejszają, co jakiś czas. Harry westchnął po chwili i
odepchnął się od umywalki.
-Widzę, że trzeba ci pomóc. – uśmiechnął się cwaniacko i
zaczął się rozbierać.
Nie
pomijałam żadnego szczegółu. Odrzucił koszulkę gdzieś w bok. Ukazał tym samym
swoje tatuaże. Wiedziałam, ze je ma, ale, że aż tyle.? Odpiął guzik od swoich
rurek i pociągnął je w dół, przez co opadły do kostek. Przez cienki materiał
bokserek widać było rosnąca już erekcje. Odwróciłam wzrok by nie musieć na to
patrzeć. Nie wytrzymałabym i po chwili zrobiłabym się cała czerwona. Chłopak
wszedł do wanny i usiadł za mną.
Szybkim
ruchem odwrócił mnie twarzą do siebie. Podniósł mnie delikatnie i posadził na
swoich kolanach. Odruchowo oplotłam mu nogi wokół bioder. Loczek chwycił jeden
z żeli pod prysznic. O dziwo jego i nalał sobie trochę na ręce. Kolistymi
ruchami zaczął namydlać moje ciało. Najpierw ramiona, dekolt i tak dalej.
Czułam się co najmniej niekomfortowo, przecież ja go znam jakieś dwa dni. Niby
w szkole widzieliśmy się nie raz, ale tak naprawdę to pierwsze słowo zamieniłam
z nim właśnie jakieś dwa dni temu. Tylko dlaczego nie potrafiłam mu się
sprzeciwić. On paraliżował mnie. Niszczył mój rozum. Przy nim nie mogłam nic zrobić. To wszystko
było takie toksyczne. On, jego dotyk, jego słowa…. Wszystko.
Poczułam
jego dotyk na wewnętrznej stronie ud. Harry cały czas obserwował moją reakcję.
Wzięłam haust powietrza kiedy jeszcze bardziej zbliżył się do miejsca, w którym
w ogóle go nie powinno być. To wszystko było takie sztuczne. Żadnych emocji.
Byłam jak jego prywatna lalka. Nie umiałam się temu sprzeciwić choć w środku
krzyczałam. Jego ciało uniosła się, a razem z nim ja. Postawił mnie na ziemi i
chwycił ręcznik. Wytarł mnie i założył mi koszulkę, którą wcześniej
przygotował.
-Do pokoju –rozkazał chłodnym tonem.
Zrobiłam co kazał.
Usiadłam na
swoim poprzednim miejscu. Hazz nie kazał na siebie czekać. Przyszedł ubrany
jedynie w czarne bokserki. Chwycił mnie w talii i położył na łóżko. Usiadł koło
mnie i podał mi kubek z letnią już herbatą. Upił łyk swojej. Cały czas
dokładnie mi się przyglądał.
-Czemu tu jestem.? –spytałam w końcu
-Myślisz, ze teraz cię wypuszczę.? –warknął zabierając mi
kubek z herbatą
-Ale jutro szkoła i…
-Nie obchodzi mnie to. –przerwał mi –Nie trzymałaś się zasad
i teraz będzie kara. –uśmiechnął się cwaniacko. –Kładź się
Uniosłam pierzynę do góry i wsunęłam się pod nią najciszej
jak umiałam. Nie chciałam go niepotrzebnie denerwować.
Jutro pewnie rodzice i tak zaczną
mnie szukać. Alvin im wszystko opowie i… zaraz zaraz… co z Alvinem.?! Nawet nie
sprawdziłam czy wszystko z nim dobrze. Miałam nadzieje, ze tak. Harry także
przyszedł do mnie szybko i chyba nie zdążyłby go zabić, ale pobić..? Dać mu
karę…? Chyba tak. Łóżko zaskrzypiało i opadło w dół pod ciężarem chłopaka.
Przesunął mnie kawałek i usiadł na miejscu obok.
-Wiesz, ze rodzice będą mnie szukać, prawda.?
-Wiem. –oświadczył nie odrywając wzroku od swoich stóp. –Ale
ty im powiesz, że jesteś u koleżanki.
-Skąd wiesz, że im to powiem.?
Loczek westchnął i spojrzał się na mnie.
-Chyba masz telefon. Zadzwonisz. Takie trudne.?
Ostatnią
nadzieją został Alvin. Jeśli jeszcze żyje opowie wszystko i jutro rano albo
nawet za godzinkę mnie tu nie będzie. Jak na razie musiałam robić wszystko co
każe mi Harry. Przyniósł mi telefon, a ja zadzwoniłam do taty. Uprzednio
wszystko mi wytłumaczył. Oczywiście mogłam powiedzieć, gdzie jestem naprawdę,
ale on by mnie chyba zabił. Wytłumaczyłam
tacie, ze zostałam u mojej przyjaciółki na noc, bo jej rodzice musieli pilnie
jechać do jej dziadka. Zrozumiał.
-Brawo –chłopak uśmiechnął się cwaniacko i podał mi mój
kubek z herbatą.
-Możesz wytłumaczyć mi zasady.? –zapytałam niewiele myśląc
Wolałam je
znać i się dostosować niż później płacić za to karą. Znów by mnie złapał i nie
chciał wypuścić jak teraz. Najgorsze było to, ze ja nic nie wiedziałam o
żadnych zasadach.
-Mówiłem ci już. Jesteś moja.
-Ale przecież ja nic nie zrobiłam. –próbowałam się tłumaczyć.
-A randka z tą jebaną wiewiórą.?!
-Przecież to homosek…
-A ty widocznie masz mokro na sam jego widok. –wrzasnął nie
pozwalając mi dojść do słowa.- Podnieca cię to, lubisz myśleć jak on pieprzy
się z innymi.? Przyznaj się ile razy chciałaś piszczeć za jego sprawą.?
Cholerny psychopata. Wyżywał się na mnie zwykłymi słowami. Niszczył
mnie emocjonalnie, a ja nie potrafiłam zareagować.
-Nie. –odpowiedziała cicho nie chcąc by znów się
zdenerwował.
-Co kurwa nie.? Myślisz, że jestem głupi.? –chłopak zbliżył
się do mnie i przyciągnął za skrawek koszulki, którą aktualnie miałam na sobie.
–Za chwilę będziesz miała dosyć pieprzenia na kilka lat. –syknął wprost w moje
usta.
------>cz.3
------>cz.3
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz